Być może Was zdziwię, ale… to jeszcze nie jest wszystko! Mediolan ma do zaoferowania jeszcze drugie tyle atrakcji, nie mówiąc już o okolicach. I wcale nie mam na myśli rozsławionego jeziora Como :) Ale o tym będę jeszcze pisać. A presto!

A z rzeczy mało istotnych, ale uroczych: spacerując po mieście można się też natknąć na… flamingi! Mieszkają one w ogrodach przy Villa Invernizzi, która jest posiadłością prywatną i na jej teren nie można wchodzić. Ale można stanąć przy bramie i poprzyglądać się tym egzotycznym ptakom :)

Dosłownie ulicę dalej traficie pod Colonne di San Lorenzo. Kolumny znajdują się przed bazyliką San Lorenzo, w sumie jest ich 16 i zostały zbudowane przy użyciu materiałów z rzymskich budynków z I i II wieku, a przeniesione na obecne miejsce w IV wieku. Kolumny mają prawie osiem metrów wysokości i są ozdobione korynckimi kapitelami. Na niewielkim placu tuż przy nich znajduje się także brązowy posąg cesarza Konstantyna – to ten, który pozwolił chrześcijanom na swobodę wyznania. Osobliwość Kolumn polega na tym, że są one nie tylko ważnym miejscem historycznym, ale z biegiem lat stały się jednym z najpopularniejszych miejsc spotkań mediolańczyków. W cieplejszych miesiącach mały plac jest pełen ludzi zgromadzonych w małych grupach, siedzących na granitowych blokach lub na stopniach bazyliki.

Z miejsc bardziej nowoczesnych, ale bardzo ważnych Wall of Dolls - Muro delle Bambole. Początkowo instalacja artystyczna, szybko stała się symbolem walki z kobietobójstwem i przemocą wobec kobiet. Instalacja składa się z żelaznej siatki zawieszonej na ścianie, do której przyczepione są materiałowe lalki. Inspiracją jej powstania była starożytna indyjska tradycja, według której gdy kobieta doświadcza przemocy, na drzwiach jej domu umieszcza się lalkę. Również tutaj każda lalka symbolizuje zamordowaną kobietę. Miejsce jest stale „aktualizowane” – za każdym razem gdy we Włoszech z rąk mężczyzny ginie jakaś kobieta (w 2024 roku odnotowano prawie 100 przypadków), na murze pojawia się nowa lalka. Aby stworzyć tę instalację, połączyło siły 30 stowarzyszeń non-profit oraz 70 stylistów i artystów.

W stolicy Lombardii możecie zobaczyć też imponujących rozmiarów statuę, która… wysyła wszystkich do diabła ;) Mowa o rzeźbie potocznie nazywanej il Dito (palec), choć tak naprawdę nazywa się L.O.V.E. Jest to akronim słów Libertà (wolność), Odio (nienawiść), Vendetta (zemsta), Eternità (wieczność). Znajdziecie ją niedaleko Duomo, na Piazza degli Affari. Rzeźba przedstawia dłoń ułożoną w salut rzymski, z czterema odciętymi palcami i jest odczytywana jako symbol wyraźnego odcięcia się od faszyzmu. A z racji tego, że znajduje się tuż przed Giełdą Papierów Wartościowych, mówi się, że jest to bardzo prosty w przekazie protest przeciwko wysokim finansom.

Kolejnym symbolem miasta jest Galeria Vittorio Emanuele. To tutaj, wśród eleganckich butików, restauracji i kawiarni skupiało się mieszczańskie życie Mediolanu. Nic więc dziwnego, że do dziś Galleria nosi przydomek salonu Mediolanu.

Pierwszy kamień pod budowę Galerii położył w 1865 roku sam król Wiktor Emanuel, którego imię nosi to miejsce. Budowa postępowała w rekordowym czasie i zakończyła się zaledwie po trzech latach. Jednak inauguracja miała swój tragiczny finał: główny architekt Giuseppe Mengoni, stracił życie w wyniku upadku z jednego z rusztowań znajdujących się przy wejściu do Galerii, na które wspiął się, aby obejrzeć ostatnie szczegóły wykończenia.

Jedną z głównych cech Galerii są z pewnością jej okna, które zajmują ponad 7800 m² powierzchni. Trzeba jednak zaznaczyć, że to, co widzimy dzisiaj to rekonstrukcja z lat 50 ubiegłego wieku, ponieważ oryginalny szklany dach i dekoracje wewnętrzne zostały poważnie uszkodzone w wyniku bombardowań w czasie II wojny światowej.

Od mniej więcej tego czasu miejskie zarządzenie narzucało otwieranym tu sklepom zasadę: szyldy marki muszą być umieszczone w opaskach nad oknami i muszą być koniecznie złote na czarnym tle. W ten sposób zachowana zostaje wrodzona elegancja salonu Mediolanu. Tej zasady musiał przestrzegać także McDonald's, który przez lata posiadał (niemało krytykowany) swój punkt wewnątrz Galerii.

 

Na koniec ciekawostka, którą pewnie znacie :) Wchodząc do Galerii od strony Duomo, po lewej stronie na posadzce zobaczycie byka. Tradycja głosi, że trzykrotne obrócenie się piętą prawej stopy na jego genitaliach przynosi szczęście. Gest ten pierwotnie miał być wykonywany jako kpina z Turynu, którego herb przedstawia właśnie byka. W ostatnim czasie Mediolańczycy ostro krytykują ten rytuał, powtarzany setki razy dziennie przez turystów, tłumacząc, że przez to mozaikę trzeba często odnawiać.

Niedaleko Zamku, tuż przy wejściu na stację metra Milano Cadorna, nie da się nie zauważyć ogromnej kolorowej nici z igłą. Nawiązują one do mediolańskiego metra, którego linie mają takie same kolory – żółty, czerwony i zielony. Jak się domyślacie linie niebieska i fioletowa powstały później. Mówi się też, że wygląd instalacji przypomina wicie się węża, który jest symbolem Mediolanu. Nie da się tez uniknąć skojarzenia, że igła i nić to kluczowe atrybuty projektantów mody, której Mediolan jest stolicą.

Jeśli chodzi o miejsca laickie to nie można nie wspomnieć o Castello Sforzesco. Zamek był siedzibą władzy najpierw Viscontich, a później Sforzów i sięga XV wieku. Masywne mury, imponujące wieże i potężne drzwi świadczą o jego dawnej funkcji obronnej. Na przestrzeni wieków był miejscem znaczących wydarzeń historycznych, w tym walk o władzę, najazdów i uroczystości królewskich.

Dziś zamek jest siedzibą kilku muzeów z cudowną kolekcją dzieł sztuki. Po szczegóły odsyłam Was do oficjalnej strony Zamku, bo jest tego tyle, że nie sposób wszystko opisać. Od siebie dodam jeszcze tylko, że wejście na dziedziniec jest bezpłatne i warto też przejść na drugą stronę do Parco Sempione a z niego pod widoczny z daleka Arco della Pace (Łuk Triumfalny), który powstał aby uczcić pokój osiągnięty w Europie po wojnach napoleońskich. Budowę rozpoczęto w 1807 r. za panowania Napoleona Bonaparte, ale ukończono dopiero w 1838 r., za panowania austriackiego cesarza Ferdynanda I. Ten długi okres budowy odzwierciedla zmiany polityczne i społeczne, przez które przechodziła Europa i Mediolan w tamtych latach. Łuk zdobią liczne rzeźby i płaskorzeźby przedstawiające epizody historyczne i alegoryczne związane z pokojem.

Nie powiedziałam jeszcze o Famedio, będącym najbardziej charakterystyczną i najważniejszą budowlą cmentarza. Famedio położone jest przy głównym wejściu i jest dosłownie Świątynią Sławy, czyli miejscem przeznaczonym do pochówku i upamiętnienia wybitnych osobistości, które zasłużyły się dla Mediolanu i całych Włoch. Pochowani są tu m.in. Alessandro Manzoni, Dario Fo czy Alda Merini.

Polecam zrobić sobie spacer po całym cmentarzu, który słusznie nazywany jest muzeum pod gołym niebem. Pełno tu kaplic i rzeźb, które naprawdę robią wrażenie. Poza tym kryje w sobie jeszcze jedną ciekawostkę. Na terenie cmentarza znajduje się jedno z pierwszych w Europie i pierwsze we Włoszech krematorium! Budynek jest przykładem stylu eklektycznego i zarazem świadectwem wielkiej nowoczesności Mediolanu w drugiej połowie XIX wieku. Piec krematoryjny nie jest używany od ponad 50 lat, ale nadal można go zobaczyć z bliska. Ja się nie odważyłam!

Jeśli jednak nie uda Wam się dostać biletów, to nic straconego, bo Santa Maria delle Grazie nie jest jedynym miejscem w mieście, gdzie możecie zobaczyć ostatnią wieczerzę ;) Mam na myśli Cimitero Monumentale, gdzie znajduje się reprodukcja słynnego obrazu Leonarda. Znajdziecie go przy miejscu pochówku rodziny Campari – tej, która stworzyła słynny aperitif :)  To dzieło sztuki niewątpliwie odzwierciedla znaczenie rodziny Campari i jest hołdem złożonym słynnemu arcydziełu Leonarda da Vinci.

Dawniej na miejscu dzisiejszego kościoła znajdował się cmentarz, który z czasem stał się za mały aby pomieścić wszystkie szczątki. Zdecydowano wtedy wybudować kaplicę, gdzie gromadzono kości, a potem poszerzono ją o kościół.

Niektóre źródła podają, że kości należą do zmarłych z pobliskiego szpitala dla trędowatych a czaszki zamknięte w gablotach nad drzwiami wejściowymi to czaszki przestępców skazanych na śmierć przez ścięcie.

Legenda głosi, że co roku 2 listopada mała dziewczynka, której szczątki spoczywają w kaplicy, ożywa i zmusza pozostałe szkielety, by przyłączyły się do niej w makabrycznym tańcu. Kto będzie akurat w Mediolanie i skorzysta z tej atrakcji? ;)

Chiesa di San Bernardino alle Ossa, rzut beretem od Duomo. Wejście do kościoła i kaplicy jest darmowe.

 

 

Kolejnym miejscem, o którym na pewno słyszeliście, jest kościół Santa Maria delle Grazie, który został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, ponieważ uważany jest nie tylko za jedno z najwspanialszych świadectw sztuki renesansu, ale także dlatego, że zachowało się w nim wyjątkowe dzieło Leonarda da Vinci Ostatnia wieczerza.

Fresk znajduje się w niewielkiej salce tuż przy kościele To jedno z niewielu miejsc w centrum miasta, gdzie króluje cisza. Do salki wchodzi się po max. 35 osób i na maksymalnie 15 minut. Bilet trzeba zarezerwować z dużym wyprzedzeniem (rezerwacje otwierane są raz na kwartał) a i tak nie ma gwarancji, że po kilku minutach nie będą wyprzedane. W związku z tym, trwają testy mające na celu stopniowy wzrost liczby zwiedzających przyjmowanych do Muzeum i w każdą środę o godzinie 12.00 do sprzedaży trafiają dodatkowe bilety na kolejny tydzień (stan na marzec 2025).

A jak już tu będziecie to zajrzyjcie na tył kościoła na Chiostro delle Rane (Krużganek Żab), który wziął swoją nazwę od fontanny ozdobionej czterema posągami żab plujących wodą :)

 

Zacznijmy od tego, że św. Ambroży, biskup Mediolanu i patron miasta, już za życia zdecydował, że Bazylika będzie miejscem jego pochówku. Nazywano ją wówczas Ad Martyrum, gdyż znajdowała się na starożytnym cmentarzu chrześcijańskich męczenników, a Ambroży kazał w jej wnętrzu umieścić relikwie świętych Gerwazego i Protasia, z którymi do dziś spoczywa. Kryptę (jak i cały kościół) można zwiedzić bez opłat.

Z kolei w nawie głównej warto zwrócić uwagę na spiżowego węża umiejscowionego na kolumnie. Legenda głosi, że wykuł go sam Mojżesz podczas przeprawy przez pustynię, aby bronić się przed prawdziwymi wężami, a w Dniu Sądu wąż ożyje i powróci do miejsca swojego pochodzenia. Mediolańczycy uznawali go za magiczny przedmiot zdolny leczyć choroby jelit i odstraszać robaki.

No i jak to we włoskich miastach zwykle bywa, nie może i tu zabraknąć legendy z diabłem w roli głównej. Na zewnątrz Bazyliki znajduje się kolumna zwana „kolumną diabła”. Mówi się, że dwa otwory znajdujące się na jej trzonie powstały od rogów diabła, rzuconych w nią w walce ze św. Ambrożym w tym właśnie miejscu. Podobno przykładając ucho do kolumny, można jeszcze dziś usłyszeć dźwięki wydobywające się z piekła.

 

Jeśli już mówimy o miejscach kultu religijnego to warto wspomnieć o kaplicy kościoła San Bernardino alle Ossa, która niemal w całości pokryta jest ludzkimi czaszkami i kośćmi. Zapytacie pewnie skąd one się tam wzięły i czy w ogóle są prawdziwe? Odpowiedź brzmi: tak!

 

Mediolan to nie tylko Duomo!

 

Założę się, że co najmniej raz w życiu usłyszeliście, że „nic tam nie ma”, wystarczy pół dnia żeby zobaczyć główny plac z Duomo i można jechać dalej. Przekonam Was teraz w tym dość przydługim wpisie, że miejsc do zwiedzania jest tyle, że żeby zobaczyć wszystko, weekendowy wypad może okazać się za krótki.

Jeśli już byliście w Mediolanie to w pierwszej kolejności zapewne skierowaliście swoje kroki do Katedry na piazza Duomo (i dobrze! Poświęciłam temu miejscu osobny wpis - kliknij tutaj!), ale gwarantuję Wam, że Bazylika św. Ambrożego (choć nie tak okazała) też kryje w sobie kawał historii i mnóstwo ciekawostek.

Odwiedź mnie na Instagramie:

Korki z włoskiego - Katarzyna Trójniak
 

NIP: 9223021044
 

 792 058 355
 

 kat.trojniak@gmail.com